Veikka Liimatainen
20 lat | 13 listopada | Mała Mi
Zawirowania, o których woli nie pamiętać, sprawiły, że w wieku czternastu lat trafiła pod dach ojca mieszkającego w Wenecji. Gdy ktokolwiek spyta, co takiego kiedyś się działo, na pewno nie odpowie. Nie potrafiłaby też odpowiedzieć na pytanie, jakim cudem rudy Fin znalazł się we Włoszech, ale to nie jest ważne. Ważne, że tworzyli trzyosobową, rudą rodzinkę i że wtedy Veikka była szczęśliwa.
Nadal jest w miarę szczęśliwa, choć ojca już nie ma. Teraz tworzą dwuosobową rudą rodzinkę, mieszkając w dwupokojowym mieszkaniu i dogryzając sobie niemal na każdym kroku. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie może do końca życia siedzieć bratu na głowie, ale, póki co, ma wrażenie, że gdyby zostawiła go samego choćby na tydzień, chałupa natychmiast by spłonęła. Czasem jej się zdaje, że im faceci są starsi, tym głupsi. A jak jeszcze doda się tę ośmioletnią (co do dnia!) różnicę wieku...
Cóż, Veikka pierze, gotuje, sprząta jak typowa kobieta, bo chociaż tym może się odwdzięczyć za to, że brat pozwala jej ze sobą mieszkać. Próbuje też zarabiać, pomagając w pobliskim warsztacie samochodowym. A samochody są jej ogromną miłością, zna się na nich jak nikt inny, choć na własny ją nie stać. Póki co, jeździ na rowerze (choć przecież wolałaby samochodem albo chociaż na motorze…) i do pracy, i na uczelnię, bo próbuje też studiować. Ogólnie mnóstwa rzeczy próbuje, zaczynając od gry na konsoli, kończąc na piciu piwa na czas, niczym prawdziwy facet. Może dlatego, że robi to wszystko, zawsze jest tylko kumplem, nigdy dziewczyną. Zawsze to jednak kumpel z cyckami i może ktoś w końcu to dostrzeże.
Często bywa złośliwa, często dogryza innym, ale uśmiecha się również często, jeśli nie cały czas. Wypadu na piwo nigdy nie odmówi, pomoże też zawsze, nawet jeśli przed tym będzie pół godziny marudzić, a proszący nasłucha się kilku niewybrednych epitetów. Troszkę szalona, troszkę nieogarnięta. A tak naprawdę po prostu samotna.
___
Ona troszkę gryzie, ale poza tym jest bardzo otwarta i zaprasza do wątków :)
Brat do przejęcia, będzie w wolnych.

[ Hejo :) Witam w imieniu Administracji ;) Życzę mnóstwa weny i wielu ciekawych wątków :)
OdpowiedzUsuńA tak mniej oficjalnie, oć coś napiszemy :)]
Livio
[ Hah, aleśmy się zgrały :) Ja do Ciebie, a Ty do mnie :)]
Usuń[ Przeciwieństwa się przeciągają, a tak całkiem różne to one nie są. Może poznały się kiedyś gdy ruda śpieszyła się gdzieś na swoim rowerku i niemal co nie zabiła Rosalie. Tak zaczęła się ich znajomość. R. poznała trochę jej sytuacje rodzinną i często jej pomaga w domu i tak dalej, choć nie zawsze wychodzi. ]
OdpowiedzUsuńRosalie
[ Haha, haha dobre :D i będzie musiał u nich na noc zostać :D]
OdpowiedzUsuń[ Haha xd no to Veiika będzie dobrym kumplem i pozwoli mu spać ze sobą, tym bardziej, że Livio się jeszcze z jej bratem dopije bardziej :D]
OdpowiedzUsuńLivio
[ Heh, albo faktycznie ona wykorzysta okazję, on będzie myślał, że to mu się śni xdd i nie będzie wierzył, że ona prawdę mówi :P ]
OdpowiedzUsuńLivio
[ Gdybyś mogła to byłabym bardzo wdzięczna ;)]
OdpowiedzUsuń[ No mogą się razem napić. To może załóżmy, że one się już znają bo takie zaczynanie od zera nie ma sensu. Może R. napisze do niej jakiegoś esemeska i już. ]
OdpowiedzUsuńRosalie
Livio, już sam nie pamiętał, jak długo zna Madsa i Veikkę. Cała trójka miała wiele swpólnych wspomnień - i tych lepszych, i tych gorszych. Mimo wszystko jednak kochali się rodzeństwo i Ricci wiedział, że zawsze może na nich liczyć.
OdpowiedzUsuńRodzeństwo Liimatainenów było dla niego namiastką rodziny, której nigdy nie miał. Wiedział, że zawsze obok niego będą. No, może przynajmniej Mads, bo z Veikką bywało różnie i chłopak doskonale o tym wiedział.
Tego wieczora, Livio był umówiony z Madsem w swoim mieszkaniu. Nie chcieli iść na żadną imprezę, ani tym bardziej wyruwać lasek. Przyjaciel Ricco, dopiero co rozstał się ze swoją panną i aktualnie nienawidził cały żeński ród.
Obaj panowie siedzieli sobie spokojnie w mieszkaniu Livia, szczodrze racząc się dostępnymi alkoholami i od czasu do czasu, odganiając Alberta, który co chwila wsadzał swój pyszczek w ich kieliszki. Jeszcze tego brakowało żeby taką małą ilość alkoholu ( tak naprawdę spokojnie obdzielili by nim całą imprezę na dwadzieścia osób) dzielili na trzech.
W końcu, gdzieś tak w okolicach północy. Mads miał dość. Ricci, poznał to po tym, że przyjaciel, zaczął bełkotać coś o tym, że dobrze by było gdyby L. związał się z jego siostrą, bo oboje tak bardzo dosiebie pasują.
W tamtym momencie tatuażysta miał dość. Wyciągnął z kieszeni rudzielca telefon i zadzwonił do Veikki. Wiedział, że może ją obudzić, ale w końcu musiał w jakiś sposób przetransportować kumpla z powrotem do jego domu.
Zimne przywitanie dziewczyny wcale go nie zdziwiło.
- Mogłabyś się grzeczniej do mnie odzywać, ruda. - mruknął, szerząc się jak głupi, choć Veikka go nie widziała. - Twój brat zalał się w trupa. Mogłabyś tu wpaść i pomóc mi przetransportować go do was? - Zapytał.
Wiedział, że ta ruda zdenerwuje Veikkę. Mimo wszystko, Livio uwielbiał się z nią droczyć i nie miał najmniejszego zamiaru tego zmieniać.
OdpowiedzUsuńLubił ją. Ba, kochał ją nawet, ale jak siostrę i nic poza tym. Wiedział jednak, że rudowłosa siostra jego najlepszego kumpla, pała do niego o wiele gorętszym uczuciem niż siostrzana miłość, czy przywiązanie do przyjaciela.
Ricci dowiedział się o tym stosunkowo nie dawno i zamiast porozmawiać z dziewczyną, pozostawił tę sprawę własnemu biegowi.
co ma być, to będzie. Tak zawsze brzmiało jego wielkie motto życiowe.
Może i Veikka miała by u niego jakieś szanse, ale niestety zupełnie nie pasowała do jego kanonu piękna. Miała rude włosy i ładne cycki ( taaa, te były przednie. Nie, żeby ją kiedykolwiek podglądał), ale nigdy jej tego nie powiedział. Życie było mu jeszcze miłe, a i jego śliczne, śnieżnobiałe ząbki chciał zachować w komplecie jeszcze przez długie lata.
Livio, zaśmiał się słysząc odpowiedzieć rudzielca. Wiedział, że dziewczyna będzie się wściekać pobudką i tym, że ma odebrać swojego brata, ale Ricci innej opcji nie widział.
- V., przestań walić głupa i chodź po własnego brata. - W końcu chłopakowi udało się przebić, przez warczenie po drugiej stronie słuchawki. - Nie może u mnie zostać. Nie ma takiej opcji. - Powiedział stanowczo. - Po pierwsze, zarzyga mi krystalicznie czyste mieszkanie, które dopiero co posprzątałem. - zaczął wyliczać, wiedząc, że punkt pierwszy jest kompletnym kłamstwem i Veikka doskonale zdaje sobie z tego sprawę. - A po drugie, nie dam rady upilnować siebie, Alberta i jeszcze do tego twojego bełkotliwego brata. To jak pomożesz mi go odholować od siebie? - zapytał błagalnie. - Wynagrodzę ci to. Zabiorę cię do kina, albo coś. - Dodał jeszcze podstępnie.
- Żarty o tej porze/ No wiesz. - Zapytał ze śmiechem. Nie sądził, że zwykła rozmowa telefoniczna z Veikką będzie dla niego aż tak fajna. może atrakcyjności dodawał jej fakt, że dziewczyna była rozjuszona jak kotka i jeszcze dość zmęczona po niespodziewanej pobudce. - Niestety kochana, nie wyprzesz się go. Jesteście do siebie aż nad to podobni. Te rude włosy, ten sam wredny charakter i...- Urwał, ale nie dokończył.
OdpowiedzUsuńLivio, miał ochotę jej powiedzieć, że oboje z Madsem kochają nie te osoby, które powinni. Źle dobierali swoje obiekty westchnień, tak jak on źle dobierał krawaty do koszuli.
- Wątpisz we mnie? - Zapytał, udając autentycznie oburzonego tym faktem. - Jutro biorę cię do kina, czy gdzie tam sobie będziesz chciała ze mną pójść.- Powiedział z mocą.
obiecał jej to spełni obietnicę. on zawsze wywiązywał się z danego komuś słowa. Taki już był. Veikka wcale nie była aż takim złym kompanem. Bardzo ją lubił, więc popołudnie w jej towarzystwie na pewno upłynie im przyjemnie i wesoło. Tak, z nią nie dało się nudzić.
- Ruda jesteś aniołem. - Krzyknął do słuchawki, budząc tym samym śpiącego na kanapie Madsa. - Będę cię za to przez tydzień nosił na rękach. - Dodał jeszcze, po czym się rozłączył.
do przyjścia dziewczyny zostało mu niewiele czasu, a w końcu powiedział jej, że ma czysto. Nie chciało mu się jednak sprzątać.
Alkohol zamroczył go na tyle, że Livio zgarnął tylko wszystkie puste butelki pod stolik, na którym stały i przykrył go niemiłosiernie brudnym obrusem.
W końcu usiadł na kanapie, włączył cicho telewizor i wziął do ręki pierwszą lepszą książkę. Że niby taki inteligentny jest, przed pierwszą w nocy. Nie zauważył tylko, że czytał ją do góry nogami.
[O, faktycznie. xD Wybacz, sugerowałam się dzisiejszymi urodzinami mojej cioci. xD]
OdpowiedzUsuńRosa
[Świętujemy urodziny postaci razem? ;p]
OdpowiedzUsuńRosa
[ Czesc i czolem :) W razie checi na watek, zapraszam :)]
OdpowiedzUsuńRasul
[ Nieee, fotografowanie to hobby, z zawodu jest lekarzem :D Pomysla masz? ^^]
OdpowiedzUsuńRasul
[ W sesie ze fotami? Hm, ze Rasul robilby by jej zdjecia w terenie, bo taki by mial kaprys? :D]
OdpowiedzUsuńRasul
[Ale może najpierw coś ustalmy? ;p]
OdpowiedzUsuńRosa