Rosalie Collins
Lat 26|19.07|Córka wysoko postawionego polityka|W Wenecji ukrywa się od kilku lat|Mieszkanko w apartamencie opłacanym przez ojca|Przyjaciółka, która jest z nią wszędzie nosi imię Bella |Obecnie pracuje jako asystentka w małej kancelarii|W wieku 4 lat odkryto w niej talent, mianowicie gra na fortepianie|Malarka z zamiłowania=obrazy tragiczne|Wolna|Fanka pianki w każdej postaci, do kąpieli, w kawie, do golenia itd.| Mimo pieniędzy tatusia dorabia gdzie tylko się da, byle odczepić się od jego konta|Nie pali, pije, nie bierze|
Lubi błyszczeć i olśniewać otoczenie. Osóbka z natury żywa, pomysłowa i niezwykle ruchliwa. Ma chłonny i błyskotliwy umysł. Niemniej jednak powinna uważać na swoją porywczość. Często prowadzi ją ona do sporych kłopotów, z których ciężko czasem wybrnąć. Jest dynamiczna i gadatliwa. Skora do wszelkich nowych inicjatyw, wesoła i zazwyczaj koleżeńska. W towarzystwie odgrywa zawsze niepoślednią rolę. Jest niezależne i z zasady nie zgadza się z opinią większości. Mimo tego, iż wydaje się taką różową dziewczynką, która wychowała się w wielkiej willi, życie wiele ją nauczyło. Miała wiele problemów i nie da sobie wleźć na głowę. Jeśli ktoś już zajdzie jej za skórę musi spodziewać się zemsty z jej strony. Mimo tego, iż wie, że jest to dziecinne i niedojrzałe, to i tak uważa, że każdy powinien ponieść kare za swoje powinięcie wobec niej. Jest kobitką niezwykle uczuciową i sympatyczną. Stara przystosować się do każdej okoliczności. Uwielbia otaczać się ludźmi, ale nie pogardzi chwilą samotności. Wciąż zastanawia się, czy kocha, czy też nie, czy zrobiła dobrze, czy źle. Niekiedy nie doprowadza do końca tego, co zaczęła. Mimo, iż często tryska energią, bywa, że siły ją opuszczają i staje się typowym leniuchem.
Córka bogatego polityka i uzdolniona kobieta. Jak tu żyć zwyczajnie? Ona chciała spokojnego i normalnego życia, jej ojciec chciał spokoju w prasie i bezpieczeństwa córki. Wysłał ją wpierw do Irlandii, brukowce szybko ją znaleźli, a więc znalazła się tutaj. Jak na razie żyje sobie spokojnie, bez żadnych skandali i nagłówków w gazetach. Jej zwyczajną dziewczyną i właściwie jej się to podoba.
Karta nie wyszła tak jak chciałam, ale co poradzić.
Zapraszamy do wątków i powiązań.
Ja pomysł, ty zaczynasz i na odwrót.
Buźka: Kristina Bazan

[ Witam więc serdecznie w naszym cudownym gronie. Życzę mnóstwa weny i wielu ciekawych wątków.
OdpowiedzUsuńChoć do mnie coś wymyślimy :)]
Livio ( Administracja)
[ Czesc, sliczne zdjecie :33 Jakby byl jakis pomysl, to wal smialo :)]
OdpowiedzUsuńRasul
[ Można też zrobić tak, że on nie będzie potrafił zrozumieć dlaczego Rose tak nagle zaczęła go unikać. Zanim doda dwa do dwóch, wszystko mniej więcej wróci do normy, ale on będzie wiedział, że coś jest nie tak, tylko nadal nie będzie wiedział co. Co myślisz?]
OdpowiedzUsuńLivio
[No, to co robimy? :)]
OdpowiedzUsuń[ Mogę zacząć, tylko powiedz mi od czego :)]
OdpowiedzUsuńLivio
[Nie chcę marudzić ani wybrzydzać, skoro coś podsunęłaś, ale Veikka nie jest osobą, która komukolwiek się zwierza, zdecydowanie nie opowiadałaby o tym, co się u niej dzieje i nie chciałaby pomocy.
OdpowiedzUsuńAle ten rower nie byłby taki głupi, tylko po prostu potem wyszłoby z tego coś innego. Może w drugą stronę, może Rosalie zapragnęła trochę się rozluźnić i wyjść z ram poukładanej pani, więc chciałaby pójść na piwo jak jakiś facet i sobie popić albo coś :D]
[ Okey, to zacznę od tego ;)
OdpowiedzUsuń[ Dobra to zaczynam :) Mam nadzieję, że jest okey:)]
OdpowiedzUsuńLivio był człowiekiem niezwykle skomplikowanym. mało kto potrafił go zrozumieć. Tyczyło się to szczególnie kobiet, które przyciągał do siebie niczym mięsożerna roślina. Był przystojny, to fakt, jednak jego wnętrze powinno było odpychać od niego potencjalne ofiary.
Niestety, tak jednak nie było.
Jedną z jego ofiar - jeżeli można było ją tak nazwać - była Rosalie.
Livio nie chciał jej krzywdzić, ani nic z tych rzeczy, jednakże dziewczyna sama pchała się w jego ramiona. Ricci nie chciał tego, jednak nie potrafił jej odmówić. Też tego chciał.
W końcu, po jednej z duto zakrapianych imprez oboje wylądowali w łóżku. Chłopak nie żałował tego, co się między nimi stało, jednak najwyraźniej Rose już tak.
Z dnia na dzień, blondynka przestała się do niego odzywać, a on sam już nie wiedział co zrobił źle. Było mu źle z tego powodu, jednak nie miał zamiaru rozpaczać. Skoro panna Collins, chciała zakończyć znajomość na tym właśnie etapie, to on nie miał jej tego za złe. Nie chciał jej też do niczego zmuszać. Sama tak zdecydowała.
Było mu jednak żal ich przyjaźni, ale co innego mógł zrobić?
Miał ją nachodzić/ Zasypywać wiadomościami i telefonami?
Nie. Zdecydowanie, nie. On taki nie był. Nigdy nie zabiegał o żadną kobietę, nawet jeśli chodziło o jego przyjaciółkę.
Tego dnia siedział jak zwykle w salonie tatuażu, zajmując się nowym projektem dla przyjaciela, który jeszcze tego popołudnia miał się u niego pojawić.
Livio, słyszał dźwięk telefonu, jednak nie miał nawet czasu by sprawdzić kto do niego dzwonił.
Gdy w końcu znalazł chwilę czasu, spojrzał na wyświetlacz i stanął jak wryty. Rose do niego dzwoniła. kilka razy nawet. Ricci, nie miał pojęcia co ma z tym zrobić.
Zamiast oddzwonić, jak przystało na dżentelmena, wysłał dziewczynie sms'a.
Hej! Wybacz, że nie odpisałem, ale pracowałem. Stało się coś, że dzwoniłaś?
Livio
[No tak, tak, od zera to tak trochę nie bardzo. Aczkolwiek nie będzie to jakaś większa zażyłość :) Veikka raczej się nie przywiązuje do ludzi.
OdpowiedzUsuńTo co, esemeskami umawiają się na jakieś niezobowiązujące wyjście?
Zaczęłabyś?]
Livio, wrócił do pracy. Nie czakał na odpowiedź od Rose. Wiedział, że prędzej czy później, dziewczyna i tak odpisze. Tatuaż, nad którym pracował był już prawie skończony. Przedstawiał on lwa we wszystkich kolorach. Thomas, zamówił go sobie u niego kilka tygodni temu. Chciał, by zajmował całego jego plecy. Miał zamiar zrobić wrażenie na przyjaciołach i dziewczynie.
OdpowiedzUsuńLivio, nie widział w tym nic fajnego, ale wyznawał zasadę Klient nasz pan. I tak nie było to największe dziwactwo jakie kiedykolwiek musiał komuś wytatuaować.
Dźwięk nowej wiadomości sms'owej po raz kolejny oderwało Ricci'ego od pracy. Chłopak podszedł do stolika, na którym eżała jego komórka i odczytał wiadomość od Rose.
Zmarszczył lekko brwi, jednak w swojej odpowiedzi nie okazał swojego zaskoczenia jej nagłym odezwaniem się do niego. Zrobi to dopiero, kiedy spotkają się na żywo.
Jasne. Wpadnij do mnie do salonu to może uda mi się wyrwać na obiad. Odpisał, zastanawiając się jaki to powód skłonił Rose do spotkania się z nim.
W głębi duszy jednak Livio, cieszył się, że zobaczy się z dziewczyną. Brakowało mu jej, a by jego przyjaciółką. Przecież seks niczego między nimi nie zmienił.
Przynajmniej tak myślał.
Livio
To nie było tak, że między nimi nie mogło niczego być. Po prostu, Livio uważał, że skoro Rose nic nie mówiła to wystarczała jej tylko przyjaźń. Być może gdyby dała mu jakikolwiek znak, albo choć pisnęła małe słówko, wszystko potoczyłoby się inaczej.
OdpowiedzUsuńRicci nigdy sam o kobietę nie zabiegał, bo nie miałpo co. Uważał, że jeśli którejś będzie na nim zależało bardziej niż na zwykłym koledze to mu to powie. W końcu byli dorośli i nie chodzili już do podstawówki, gdzie końskie zlaloty, na przykład w postaci ciągnięcia za włosy były na porządku dziennym.
Jeden jedyny raz w życiu tylko, Livio był zakochany. Niestety wszystko się skończyło, a on doszedł do wniosku, że po prostu nie nadaje się do tworzenia związku z kimkolwiek. Kobiety, które za wszelką cenę chciały go zdobyć, uważały nieco inaczej.
Kiedy Rose weszła do salonu, Ricci właśnie mył ręce.
Uśmiechnął się do niej i wolnym krokiem do niej podszedł.
- Cześć. - Przywitał się z blondynką, całując ją w policzek. - To jak idziemy na obiad, czy może robimy coś innego? - Zapytał, patrząc na nią uważnie.
Livio lubił Rose za to jaka była. z nią zawsze wiedział, że mówi prawdę i zachowuje się przy nim naturalnie, nawet kiedy nie rozmawiali ze sobą od tak dawna, a między nimi wisiała rozmowa na temat tego, co wydarzyło się między nimi kilka tygodni temu.
OdpowiedzUsuńChłopka nie chciał na razie poruszać tego tematu. Nie miał ochoty psuć teraz tego, co było między nimi.
- Cześć. - Zdążył tylko rzucić na odchodnym do pracujących z nim chłopaków, zanim blondynka nie wyciągnęła go z salonu. - Gdzie ci się tak spieszy. Przecież mamy dużo czasu. - Powiedział do niej, delikatnie wyswobadzając dłoń z jej uścisku.
Wiedział, że Rosalie traktuje go tylko jako przyjaciela i nie chciał psuć tego, co było między nimi niepotrzebnymi gestami.
- Co u ciebie? - zapytał w końcu, kiedy szli powoli jedną z uliczek w kierunku jego ulubionej budki z hot-dogami. - Dawno się nie widzieliśmy. - Dodał jeszcze, przyglądając jej się kątem oka. Chciał wychwycić z jej twarzy choćby najdrobniejszą zmianę, którą wywołałoby w niej zadane przez niego pytanie.
[Przyszłam się przywitać i zapytać, czy może masz ochotę na jakiś wątek?;)]
OdpowiedzUsuńCornelia