
Rosa
Scozzari
Kiedyś różą byłam…
Może na początku rówieśnicy jej
nie lubili przez zaniedbywanie swojego wyglądu, ale była zdolną i przyjemną dziewczynką. Popołudniami jedynie siadała na maszynie
babci i płakała, jacy rówieśnicy są dla niej źli. Pocieszała się jedynie tym,
że niebawem pójdzie do innej szkoły i wszystko się zmieni.
Była też druga strona medalu.
Szkoła muzyczna, do której uwielbiała chodzić, bo tam spotykała ludzi podobnych do
siebie, w tym swoją pierwszą większą miłość. Wygrywała mniej ważne konkursy
fortepianowe, a potem zainteresowała się śpiewem.
Rzuciła później co prawda grę, ale zaczęła uczyć się śpiewu i szło jej to naprawdę
całkiem nieźle. Rozpoczęła liceum i wszystko szło jak najlepiej, dopóki nie
spotkała znów jego.
Lecz nie jestem teraz.
To, co było, nie ma już dla niej
żadnego znaczenia, chociaż gdyby nie to, zapewne spełniałaby się na scenie, miała kochanego męża i rodzinę. Teraz nie utrzymuje kontaktu
nawet z rodzicami i młodszymi braćmi i żyje w możliwie najgorszym miejscu w
Wenecji.
Teoretycznie pracuje w klubie
nocnym. Praktycznie jest kimś zupełnie innym, kimś jeszcze gorszym.
Jest tym, kim chcesz, żeby była.
Da Ci wszystko, czego oczekujesz, jeżeli ma w tym tylko jakiś cel – a z
pewnością ma, jeżeli Twój portfel wypchany jest pieniędzmi.
Ci, którzy ją znają lepiej,
uważają ją za szaloną. Niejednokrotnie przyłapano ją, jak w samotności mówiła
sama do siebie – bądź do kogoś, kogo nie widzieli. Z kim rozmawia? Tego się nie
dowiesz.
Jestem elastyczną osobą, wątków podejmę się prawie wszystkich, przez studia mogę dość rzadko odpisywać, ale się staram. Nie lubię jedynie olewania, piszemy albo od początku do końca, albo wcale. Rosa szuka przyjaciela z przywilejami (do obgadania pod kartą). Tych rzeczy, których nie ma w karcie, nie trzeba o niej wiedzieć, możliwe, że wyjdzie w wątku.
Buźki użyczyła Mila Kunis.

13.11.1986, Venetia | spotkasz ją w klubie nocnym, głównie
za barem | kieszonkowiec
Jestem elastyczną osobą, wątków podejmę się prawie wszystkich, przez studia mogę dość rzadko odpisywać, ale się staram. Nie lubię jedynie olewania, piszemy albo od początku do końca, albo wcale. Rosa szuka przyjaciela z przywilejami (do obgadania pod kartą). Tych rzeczy, których nie ma w karcie, nie trzeba o niej wiedzieć, możliwe, że wyjdzie w wątku.
Buźki użyczyła Mila Kunis.
[ Witam serdecznie w naszym gronie. Życzę mnóstwa weny oraz wielu ciekawych wątków, a także zapraszam do siebie.;)]
OdpowiedzUsuńLivio
[Eeeej, ja pierwsza byłam z urodzinami! :D]
OdpowiedzUsuń[i co teraz? :D]
OdpowiedzUsuń[ Dobry pomysł;). Pomyślę jeszcze nad tym, jak to rozwinąć, jak tylko wrócę do domu, bo niestety, ale rozliczanie pracowników nie sprzyja ani myśleniu, ani wenie.;)]
OdpowiedzUsuńLivio
[No to już, zaraz, impreza, dawać wątek :D]
OdpowiedzUsuń[Siema i powodzenia :) Karta przyjemna, wiec jakby byl pomysl, to zapraszam:)]
OdpowiedzUsuńRasul
( Toskyczna milosc. Brzmi kuszaco i podoba mi sie pomysl. pytanie jedno. Zaczynamy od poczatku czy stawiamy ich juz w jakiejs konkretnej sytuacji? )
OdpowiedzUsuńRasul
[Dziękuję za przywitanie. Faktycznie dziewczyny z dwóch różnych światów... chociaż może dałoby się coś stworzyć. Może właśnie dlatego? A co gdyby Cornelia przyłapałaby Rose na próbie kradzieży? 'I zamiast wzywać policję zaproponowałaby herbatkę i obiadek? To bardzo w stylu mojej bohaterki.]
OdpowiedzUsuń[ Moze mogliby sie poznac w taki sposob, ze Rose chciala okrasc Rasula, ale on by ja zlapal i chcial zglosic na policje, ale pogadaliby i by z tego zrezygnowal i pozniej by sie jakos zaczeli spotykac i tak by poszlo dalej :) A co do sytuacji, to ona moglaby by byc w cholere zazdrosna i wyszlaby jakas awantura xd Czy cos xd ]
OdpowiedzUsuńRasul
[Jak widać wszyscy uważają, że to dobry punkt zaczepienia :P Przychodzi mi do głowy tylko pomysł z zakupami - sklep z bielizną i zupełna nieznajomość rzeczy u Corneli :P]
OdpowiedzUsuń[ To mi sie podoba :D Jemu ona tez moze sie przypodobac, ale jest taki punkt, ze on nielubi nachalnosci z powodu z swej matki i bla bla bla xd Wiec z tego niezle afery moglby sie robic pozniej :D]
OdpowiedzUsuńRasul
[ Dobra, a więc rozpoczynam :D ]
OdpowiedzUsuńCudowny piątkowy wieczór aż prosił się o to, by uczcić go w jakiejś knajpie. Rasul rzecz jasna nie mógł odmówić takiej prośbie, więc zadzwonił do kumpla i oznajmił, że wyruszają do klubu. Nie miał zamiaru słyszeć nawet sprzeciwu, jemu nie można odmawiać w takich sprawach. Dlatego też umówili się przed klubek o godzinie 7 wieczorem. Tak się złożyło, że doszedł jeszcze jeden i było ich ogólnie razem dwóch. W środku pomieszczenia, w którym znajdowało się multum ludzi ocierających się o siebie w każdy możliwy sposób, niemal natychmiast ruszył w stronę baru.
- Trzy razy whisky - oznajmił młodej dziewczynie z swoim typowym uśmiechem. Chłopacy akurat doszli i wyciągali portfel, by zapłacić - Spokojnie, ja stawiam - dodał, na co ci się widocznie ucieszyli. Zapłacił od razu, nawet nie prosił o resztę. Niemal natychmiast opróżnił swoją szklaneczkę i poprosił niemal natychmiast o nową. Rasul nie należał do biednych ludzi i to się rzucało na pierwszy rzut oka. Drogi zegarek, markowe ubrania, wydawanie kasy na lewo i prawo. Ale co chcecie od pensji lekarza? Dodatkowo wspomagającego się sesjami, które co jakiś czas robi i to nie za małą kwotę. Był pochłonięty w rozmowie z przyjaciółmi, których zna od dłuższego czasu i nie zwracał uwagi na to, co się dzieje wokół. Jednakże znał siebie i wiedział, ze gdyby coś się miało zdarzyć, zareagowałby niemal natychmiast.
Rasul
Rasul nie należał do głupich facetów, którzy nie potrafili o siebie zadbać. Wrażenie, że nie wie co się wokół niego wyprawia to tylko iluzja. Mówi się, że faceci nie posiadają podzielnej uwagi. Wyjątki stanowią regułę, zapamiętajcie. Tak więc, kiedy poczuł, że ktoś sięga do kieszeni,w której znajdował się portfel, pochwycił tą osobę za nadgarstek akurat w momencie, gdy miał go wyciągać. Spojrzał na młodą dziewczynę i obdarował ją uśmiechem, który wyraźnie mówił, że przegrała. Podniósł się z stoliczka i przeprosił na chwilę, by wyprowadzić piękną złodziejkę w ustronne miejsce gdzieś na korytarzu, wciąć trzymając ja rzecz jasna za rękę
OdpowiedzUsuń- Wiesz, że w dekalogu znajduje sie zakaz, który brzmi nie kradnij? - spytał kąśliwie w swoim stylu. Drugą ręką zaczął sięgać po swój telefon. - Coś mi się zdaję, że poznam cię z moim znajomym. Akurat ma służbę, co sądzisz? - zadał kolejne pytanie, unosząc przy tym znacząco brew.
Rasul